Dziś pokażę Wam kartkę recyklingową. Po pierwsze mam wielką słabość do starych książek, takich, co to mają po kilkanaście lat, pożółkłe kartki, podarte okładki, które często trafiają do śmietnika albo pieca. A ja sobie je skrzętnie chomikuję
To właśnie takie książki są dla mnie materiałem po który sięgam chyba najczęściej. Wydartych kartek używam zarówno w cardmakingu jak i w decoupagu. Po drugie w tworzeniu kartek (pewnie już o tym pisałam) używam tego, co mam pod ręką. Tym razem wykorzystałam drukarkę – sięgnęłam po książkę „Rośliny lecznicze”, zeskanowałam stronę z prawoślazem lekarskim
, następnie wydrukowałam i powycinałam sobie pojedyncze kwiatki. Tak powstała ta oto karteczka:


A tutaj zbliżenie na same kwiatki – próbowałam stworzyć złudzenie trójwymiarowości – same kwiatki są płaskie, ale jak je poukładałam i trochę powyginałam płatki kartka zrobiła się… i tutaj właśnie brakuje mi słowa

…i tak porzuciłam swoje patchworkowe schematy, ale pewnie tylko na chwilkę
Pozdrawiam i zapraszam ponownie
Bazę i kwiatka miałam przygotowane już wcześniej. Dziś olśniło mnie tylko jak można je razem skomponować, kilka minut i kartka była gotowa. Kartka jest mała więc już wiem, że posłuży mi jako bilecik do prezentu
Takie własnoręcznie robione kwiatki nie raz jeszcze pojawią się w moich pracach. Eksperymentuję z różnymi tkaninami, fakturami i kolorami, ale uważam że takie właśnie zestawienie kolorów jest całkiem niezłe. Pomysł na kwiatki nie jest mój, dawno temu znalazłam kursik w necie, ale nie potrafię tam teraz trafić 

Najpierw był pomysł, a potem szukanie pasujących do siebie elementów. Kawałek tapety, kawałki książek, własnoręcznie wykonany kwiatek, listki z sztucznej róży i gotowe
Tu znowu patchworkowy motyw – jak do tej pory najbardziej przypadł mi do gustu. Ostatnio wygrzebałam czcionkę, której tu użyłam, i jest fenomenalna! Idealnie się nadaje do kartek ale również jest niezastąpiona w albumach, zwłaszcza szkolnych.
RSS